SAMODIAGNOZA – czy można zdiagnozować się samemu?

samodiagnoza-czy-można-zdiagnozować-się-samemu
Photo by Pexels from Pxabay. Edited by Marta Pawelec.

Czy samodiagnoza dot. chorób i zaburzeń psychicznych rzeczywiście jest taka zła, jak o niej mówią? Podobno internet to nie lekarz, tak samo jak ludzie na forach nimi nie są. Co zatem począć, kiedy nikt nie potrafi lub nie chce nam pomóc? Co zrobić, gdy nie wiemy co nam dolega, co z nami się dzieje lub też nie mamy pieniędzy na dobrego specjalistę?

Jeżeli chodzi o zaburzenia natury psychicznej, samodiagnoza jest mocno krytykowana. Jeśli chcesz wiedzieć co myślę na ten temat, to zapraszam do czytania. We wpisie opisałam wszystkie pozytywne i negatywne aspekty stawiania sobie diagnozy na własną rękę. Poznasz moje zdanie i moją historię, ponieważ ja kiedyś też przez to przechodziłam.

  1. Czym jest samodiagnoza?
  2. Ryzyko i niebezpieczeństwo.
  3. Czy samodiagnoza może nam wyjść na dobre? Jakie korzyści z niej płyną?
  4. Smodiagnoza w moim przypadku.
  5. Kiedy jest dobra, a kiedy się nie sprawdzi? Dla kogo jest niewskazana?

Czym jest samodiagnoza?

Samodiagnoza to samodzielne diagnozowanie u siebie chorób i zaburzeń. Taka diagnoza powstaje wg. własnej wiedzy, intuicji oraz informacji pozyskanych z internetu i książek, czasem również dzięki konsultacjom ze specjalistami. Psycholog, psychoterapeuta, czy psychiatra może nie uznać naszej diagnozy za słuszną i postawić na inną, bądź żadnej. Nasze przemyślenia i podejrzenia mogą być wg. specjalisty niewystarczające lub nawet błędne i w takiej sytuacji nic nie możemy zrobić. Ostatecznie to psychiatra decyduje o tym, na co ewentualnie będzie nas leczył.

Samodiagnoza – plusy, minusy, za i przeciw.

Czy samodiagnoza może być niebezpieczna?

Tak naprawdę jedynym zagrożeniem, jakie płynie z samodzielnego diagnozowania u siebie chorób i zaburzeń psychicznych jest ryzyko nietrafionej diagnozy. Nie oznacza to jednak, że sprawa jest błaha i nieistotna, bo wręcz przeciwnie.

Jakie konsekwencje niesie za sobą błędna diagnoza?

  1. Przekonanie o chorobie, której się nie ma, może zasłonić nam oczy na inne niepokojące i niepasujące do niej objawy, które posiadamy. Możemy też niesłusznie je zlekceważyć i uznać za nieistotne.
  2. Możemy nieświadomie zacząć wmawiać sobie ową chorobę i dopasowywać się do niej.
  3. Bardzo prawdopodobne jest to, że na ewentualnej wizycie u specjalisty, skoncentrujemy się jedynie na tej konkretnej chorobie, nie pozwalając osobie prowadzącej na obiektywną diagnozę.

To są moje przypuszczenia o tym, jak nieudana samodiagnoza może wpłynąć na życie osoby, której to dotyczy. Nie zapominajmy jednak, że specjalista nie czyta nam w myślach, nie obserwuje naszego życia z góry i również może się mylić. Więcej o stawianiu diagnoz przez specjalistów napisałam we wpisie : Jak wygląda diagnoza zaburzeń psychicznych?

Czy samodiagnoza może wyjść nam na dobre?

Trafna diagnoza to skarb. Dzięki niej wiemy, dlaczego cierpimy, skąd biorą się nasze problemy i co możemy zrobić, aby sobie pomóc.

Jakie korzyści niesie za sobą próba samodzielnej diagnozy?

  1. Czytanie książek i wartościowych artykułów o zaburzeniach natury psychicznej zwiększa świadomość na ich temat i poszerza naszą wiedzę.
  2. Przeglądanie for internetowych i analizowanie sprzeczek internautów, pomaga spojrzeć na dany problem z każdej możliwej strony.
  3. Dzięki słuchaniu, bądź czytaniu wypowiedzi osób z potwierdzoną diagnozą konkretnej choroby, możemy ocenić, czy widzimy u siebie jakieś podobieństwa w ich myśleniu i zachowaniu.
  4. Samoobserwacja, sporządzanie notatek, spisywanie swoich objawów, spostrzeżeń, przemyśleń, prowadzenie pamiętnika, to wszystko jest niezwykle cenne.

Wszystko to może być również bardzo pomocne przy opisywaniu swoich objawów specjaliście.

Samodiagnoza w moim życiu

Do tej pory miałam do czynienia z czterema lekarzami psychiatrii, dwoma psychologami. Diagnoza ChAD została potwierdzona u mnie bardzo niedawno, tak samo jak cechy osobowości Borderline. Natomiast samo podejrzenie o ich obecności w moim życiu powstało jakieś 3 lata wcześniej. Przez ten cały czas musiałam żyć w niepewności, ponieważ żaden psychiatra nie chciał potwierdzić tych zaburzeń. Byłam przekonana, że cierpię właśnie przez nie, ale samo przekonanie dla specjalisty to za mało.

Przez długi czas czerpałam z internetu mnóstwo informacji dotyczących Borderline i ChAD. Na telefonie prowadziłam pamiętnik (aktualnie aplikacja Diaro) oraz dziennik nastroju (aplikacja Daylio). Zapisywałam wszystko, co najważniejsze. Z czasem okazało się, że było to najlepszą rzeczą, jaką mogłam w tym czasie zrobić. Wszystkie te notatki były bezcenne w późniejszym czasie.

Czytanie o Borderline i ChAD było dla mnie niezwykle pomocne. Opisy tych zaburzeń wyjaśniały wszystko to, z czym musiałam zmagać się na co dzień. Zrozumiałam, że moje smutki, skrajne, silne emocje oraz inne problemy nie biorą się znikąd i już nie musiałam się za nie obwiniać. Świadomość posiadanych zaburzeń i rozumienie ich, jest czymś ogromnie ważnym.

Czy potwierdzenie diagnozy przez psychiatrę i psychologa zmieniło coś w moim życiu? Teraz mogę mówić swoich zaburzeniach bardziej oficjalnie, mam też orzeczenie – umiarkowany stopień niepełnosprawności. Oczywiście najważniejszą kwestią jest leczenie, odpowiednie leki oraz zrozumienie moich problemów przez lekarza i psychologa, które jak się okazuje nie były wyimaginowane. Poza tym wszystko jest po staremu, ponieważ już od dawna jestem świadoma swoich zaburzeń. Ale przyznam szczerze, że diagnoza była przeze mnie bardzo wyczekiwana, i ucieszyłam się, kiedy ją otrzymałam. Kamień spadł mi z serca.

Kiedy samodiagnoza jest dobra, a kiedy się nie sprawdzi?

Nie wszyscy chcą poznać zaburzenie, przez którą cierpią, mając to po prostu gdzieś. Niektórzy w ogóle nie mają ochoty chodzić do specjalistów i żyją w swoim zaburzonym świecie. Może to być spowodowane nieświadomością, lękiem lub olaniem tematu. Inni chodzą, ale nie zaprzątają sobie głowy jakimś naukowym nazewnictwem. W pierwszym przypadku nie wyjdzie im to na dobre. W drugim zaś, może to się opłacić, o ile rzeczywiście pracują nad sobą w porozumieniu, współpracy z psychologiem, czy psychoterapeutą.

Ale ja chcę poznać diagnozę!

Jeżeli natomiast bardzo zależy Ci na diagnozie, to bierz sprawy w swoje ręce i nie czekaj na cud. Nie wiadomo kiedy ktoś oznajmi Ci, że masz to lub tamto. Zresztą lekarz też człowiek i często zdarza się, że każdyma inne zdanie. Jeden mówi, że problemu nie ma, drugi że zaburzenie osobowości i niepotrzebna farmakoterapia, trzeci twierdzi, że bez leków ani rusz. Bardzo często diagnozowanie trwa latami, bo zostawiamy lekarza samego z tym, co od nas usłyszy. Lekarz to nie jasnowidz i zawsze będę to powtarzać. Ufajmy specjalistom, ale z rozsądkiem, a nie bezgranicznie. Zawsze warto wszystko samemu przemyśleć, a w razie obaw, zweryfikować u innego lekarza, czy psychologa.

Jeśli czujesz, że cierpisz, to szukaj rozwiązania, nie siedź bezczynnie. Im więcej wiedzy zdobędziesz, tym łatwiej będzie Ci określić komu warto ufać i kto ma rację. Jeżeli podejrzewasz u siebie już jakieś zaburzenie to leć do specjalisty koniecznie, ale jeśli rozłoży ręce, to nie poddawaj się. Czasem okazuje się, że dany psychiatra, psycholog, psychoterapeuta nie jest dla Ciebie i trzeba wybrać się do innego, warto szukać i próbować.

Kiedy i dla kogo samodiagnoza jest niewskazana?

Samodzielne szukanie diagnozy jest dobre, o ile nie zatrzymamy się w miejscu, nie usiądziemy na tyłku i nie powiemy “no dobra, to tyle”. Już wiem co mi dolega i wszyscy muszą to zaakceptować. Teraz mam usprawiedliwienie, robię źle bo jestem chory.

Diagnoza to nie koniec, to dopiero początek. Zaburzenia natury psychicznej zwykle wymagają psychoterapii i nierzadko również farmakoterapii. Oznacza to, że niezbędne będą regularne wizyty u psychologa, psychoterapeuty, bądź też psychiatry. Samo uczęszczanie na terapię jednak nie wystarczy. Potrzebna jest współpraca między Tobą, a prowadzącym oraz staranne wprowadzanie zdrowych nawyków w życie. Praca nad samym sobą przynosi wiele korzyści, również osobom z bliskiego otoczenia.

Samodiagnoza oczywiście nie zda egzaminu w przypadku osób, które usilnie wmawiają sobie i innym różne choroby, ale to temat na osobny wpis. Pamiętajcie, wszystkie przypuszczenia i wątpliwości zawsze omawiamy ze specjalistą!


Jestem bardzo ciekawa, jak przyjmie się to, co napisałam. Możesz wypowiedzieć się w komentarzu poniżej 🙂 Pozdrówka!

Obserwuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne w linii
Pokaż wszystkie komentarze
Oliwia
Oliwia
21 kwietnia 2020 23:18

Wspomniałam ostatnio u cb na profilu, że mój chłopak popełnił samobójstwo w styczniu. Był prawdopodobnie schizofrenikiem. Czy był? Tego nie potwierdził nikt. Sama wystawiłam mu taką diagnozę z różnych przyczyn, moim zdaniem wszystko na to wskazywało. Wlasnie On był taki, że nie chciał pomocy. Nie raz mówiłam: może wybrałbyś się do specjalisty? A On na to: że nikt przecież nie będzie robił z niego wariata itp…dzisiaj jest mi przykro. Tak jak wspomniałam, starałam się jak mogłam i dziś nie mam sobie nic do zarzucenia. Ale myśle, że gdyby ta świadomość chorób psychicznych była bardziej szeroka i znana ludziom, to byłoby… Czytaj więcej »